Biznes i nauka chcą połączyć siły

Są ogromne możliwości pozyskiwania środków na nowe innowacyjne pomysły, których w Polsce nie brakuje. Aby projekty dawały efekty, trzeba pracować wspólnie.

Podczas trzeciej edycji Innovatorium Łukasiewicza w Poznaniu dyskutowało kilkuset menedżerów, naukowców, przedstawicieli uczelni i administracji publicznej, jak i gości z zagranicznych ośrodków

Innovatorium Łukasiewicza to największe w Polsce wydarzenie poświęcone innowacjom oraz projektom z zakresu badań i rozwoju w Polskich firmach. To już trzecia edycja, zorganizowana przez Sieć Badawczą Łukasiewicz, jedną z największych w Europie, składającą się z 22 instytutów, a w nich 4500 naukowców i inżynierów, którzy tworzą innowacyjne rozwiązania. Podczas tegorocznej edycji w Poznaniu dyskutowało kilkuset gości.

Wsparcie dla nauki

– Chcemy pokazać biznesowi: oto są projekty, w które można wejść i odnieść z nimi sukces, także finansowy. Z kolei kręgom badawczym chcemy przekazać, że powinni rozmawiać z biznesem, by ich prace mogły osiągnąć sukces, a nie rosnąc tylko w laboratoriach – mówi Andrzej Dybczyński, prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz.

– Kluczową barierą w rozwoju takich projektów jest brak komunikacji. Takie wydarzenia owocują setkami kontaktów, nie wszystkie muszą zaowocować od razu. Ale niech kilka się przyjmie szybko. To ogromny potencjał – dodaje. List do gości wydarzenia skierował premier Mateusz Morawiecki. – Od nas zależy, w jaki sposób wykorzystamy ogromny potencjał polskiej nauki i przedsiębiorczości – pisze premier.

Polska ma wciąż wiele do zrobienia na polu innowacji. – Widać zmiany z obu stron, rośnie otwartość biznesu na projekty powstające w laboratoriach naukowych.Ich pracownicy szukaja też szans na finansowanie swoich prac w bzinesie. – Jeśli wskazywać na to, co powinno się zmienić, to raczej nastawienie naukowców do biznesu. Muszą być bardziej otwarci – mówi Andrzej Dybczyński.

Sposoby na finanse

Wiele miejsca w dyskusji poświecono funduszom na innowacyjne projekty, które można pozyskiwać zarówno z instytucji i programów europejskich, jak i źródeł krajowych.

– Tylko aktywny udział w różnych formach czy organizacjach pomaga, liczy się inicjatywa, udział w dyskusjach. Tylko to powoduje, że nasi partnerzy są w stanie nas zapamiętać. Inaczej się nie liczymy – mówi Agnieszka Sprońska z Sieci Badawczej Łukasiewicz. – Do krajowych funduszy zaś zniechęca większa biurokracja z ich pozyskaniem i rozliczeniem. Plusem europejskich zaś jest współpraca z większym gronem ludzi z różnych kultur pracy, kompetencji – dodaje. Jej zdaniem środki europejskie są w efekcie łatwiejsze do pozyskania, choć jednocześnie panuje większa konkurencja.

Biznes widzi te możliwości. – Pojawił się pomysł na innowację, potrzebowaliśmy do tego w Polsce partnera, zrobiliśmy to z siecią Łukasiewicz i Politechniką Warszawską – mówi Adam Piotrowski z Vigo Photonics. – Powstał solidny plan biznesowy na zarabianie, marża na poziomie 40 proc., najpierw był pierwszy konkurs w Ministerstwie Rozwoju, później zgoda na ogólnoeuropejskie konsorcjum i teraz dziemy dalej – dodaje.

– Te projekty nie są proste, trzeba mieć dużo własnej inicjatywy, działać proaktywnie, wymaga to otwartości, ale i pokory – mówi Krzysztof Samp ze spółki informatycznej ITTI. – Relacje się buduje latami. Jedną z korzyści jest budowanie kompetencji wewnątrz firm. To wiedza, której nie wynosimy ze szkoły – dodaje.

Pomysł na sukces

Ośrodków udzielających wsparcia jest więcej, zwłaszcza wsparcie dla małych i średnich firm. – Działamy jak duża firma doradcza, ale nie pobieramy za to wynagrodzenia. Organizujemy szkolenia, pomagamy w analizie finansowej i prowadzimy wiele innych działań – mówi Marcin Graczyk z PAIH.

Są już pierwsze sukcesy połączenia sił nauki z biznesem, jak projekt zastosowania azotku galu w przyrządach energoelektronicznych. Efekty zrewolucjonizują przemysł samochodowy, centra danych i serwery, kolejnictwo czy elektronikę użytkową. Można będzie budować mniejsze sprzęty, które będą trwalsze i pobiorą mniej mocy.

– W tej technologii już powstaje sprzęt, ale niestety nie w Polsce. Mogą to być banki energii, zasilacze, po kuchenki mikrofalowe, sieci LTE czy 5G, nie tylko cywilne, ale i wojskowe zastosowania – mówi Anna Szerling z Sieci Badawczej Łukasiewicz. – Możemy tworzyć prototypy, ale nie ma w regionie firmy, która by mogła to produkować. Prowadzimy prace od kilku lat, byśmy mogli tranzystory w tej technologii produkować. To szansa dla Polski, by być wiodącym producentem tej technologii – dodaje.

Firmy znajdują zastosowanie dla tych rozwiązań. – W porównaniu z innymi półprzewodnikami zaletą jest miniaturyzacja, materiał ma dobre właściwości, można te same aparaty pomniejszać w stosunku do tego, na co pozwala krzem. Za tym idzie optymalizacja procesów produkcji, jak i również kosztów wytworzenia – mówi Sławomir Różycki z SoFoLED.

– Polskim firmom ciężko jest ponosić bardzo wysokie nakłady na R&D, my nie mamy problemu, by powierzyć większość takich prac instytutowi naukowemu, by dostać niemal gotowy produkt – dodaje.

“Rzeczpospolita” jest patronem medialnym Innovatorium Łukasiewicza

Źródło: Biznes i nauka chcą połączyć siły – rp.pl